piątek, 6 lutego 2015

Nadeszły ważne wydarzenia w moim życiu :D

No cóż, stało się. Zostałam teściową , mało tego zostałam już nawet babcią !. Nie , nie , nie naraz, ale to dlatego przez ostatnie miesiące byłam mniej tu, a więcej w realu ;)
Robótkowo oczywiście nie odpoczywałam, co to to nigdy.




 Kocyk dla maleństwa, robiony na drutach wzorem entrelak, podszyty polarkiem.

piątek, 27 czerwca 2014

Diana - sznur

Moja znajoma  Diana poprosiła mnie o zrobienie długieeeego sznura koralikowego , zeby go wiązac na rózne sposoby. Nie byłabym soba, gdybym nie zrobiła niespodzianki i dodałam bransoletkę .
Wyszło fajnie, bo sznur jest zakończony magnetycznym zapieciem , co zwielokrotnia mozliwości noszenia .
Diana wykonuje bizuterię w technice sutasz - http://www.dianasoutache.blogspot.com/
Zobaczcie jakie cuda potrafi :)

Oto jakie cudo ja dostałam od Diany :D 

Naszyjnik dla teściowej

Powazna sprawa...  prezent dla teściowej...  Sam fakt, że sobie zażyczyła coś zrobione przeze mnie , sprawia, że moja samoocena wzrosła. Pociłam się, czy podołam, czy trafię w gust, rozmiar, kolory...
Udalo się , nosi nawet na codzień ! Jeden z moich sukcesów :D


Wianuszek

Jakś czas temu spodobal mi sie wianuszek komunijny zrobiony frywolitką.
Zobaczyłam go na blogu koleżanki po fachu ;)
 : http://za-woalka.blogspot.com/2012/03/frywolitkowy-wianuszek-komunijny.html
Według jej instrukcji i trochę kombinujac , powstał mój .


piątek, 2 maja 2014

Wielkanocnie



Już po świętach, ale nie pokazywałam co udało mi sie zrobić :)
To był czas prób nowych technik i uważam, że całkiem udanych.

spotkania



Pierwsze spotkanie w biurze nastąpiło. Jak zwykle było udane, wesołe o płodne .
Wszystkie jesteśmy zgodne, że daja nam ogromną energię, powoli stajemy się od nich uzależnione ;)

niedziela, 6 kwietnia 2014

Koszyczkowy prezent

jakiś czas temu dostałam od znajomej moteczki , postanowiłam się odwdzięczyć.  Zbliżają się święta Wielkanocne, więc naturaną była myśl o koszyczku na jajo .  Zajrzałam w moje zapasy biblioteczne i znalazłam gazetkę ze wzorem. Jak to często bywa, nie wzięłam pod uwagę jaimi nićmi robić... taki szczegół.... i pierwszy koszyczek wyszedł na jajo przepiórcze. Kombinacjami , pruciami i zaczynaniem od nowa wreszcie ustaliłam odpowiednią wielkość.  W międzyczasie , owa znajoma trafiła do szpitala na badania , postanowiłyśmy naszą robótkową paczką ja odwiedzić , a ja z premedytacją wzięłam koszyczek, żeby "wyczaić" , czy jej się spodoba. Tak, spodobał sie i to bardzo, była zachwycona.... i poniosła ja wena, bo stwierdziła, że przydałaby się falbanka.... I znowu się zaczęło, wtedy już zupełnie z głowy wysupłałam też coś , co można chyba nazwać falbanką . Znajoma koszyczek juz dostała, mocno zdziwiona i miło zszokowana. Bardzo lubię takie niespodzianki .