środa, 22 stycznia 2014

Twórcze pogaduchy z Weraph w Atelier Czerwona

Wybrałam się na nauki oplatania koralikami do wspaniałego miejsca.
Zreszta okazało sie, że wybrało sie tam prawie 50 zakreconych artystek .
 Rzecz działa się na warszawskiej Pradze w Atelier Czerwona ( https://www.facebook.com/atelierczerwona?fref=ts ) .
 Gospodyni ( Ania) zaprosiła do ogarniecia żądnych nauki Weronikę, na Facebooku znaną jako Weraph ( tutaj jej blog  - http://koralikowaweraph.blogspot.com )
Patronatem spotkania był sklep Kadoro, więc o materiały nikt nie musiał się martwić .
Poniżej zdjęcia ze spotkania i moje wypociny. Myslę, ze nie ostatnie...





 mam zamiar się doskonalić. :D

środa, 8 stycznia 2014

Święta, Nowy Rok i codzienność... ale nowa :)

Trochę mnie nie było, ale powstalo w tym czasie kilka ciekawych cudeniek . W większości frywolitkowe cudeńka i prezenty róznej maści. Niektórym nie zdązyłam nawet zrobić zdjęcia, bo mi Mikolaj je wyrywał z rąk. Będę musiala zrobić dubleciki , z największą przyjemnością, bo między innymi bede ćwiczyla też decupage.


 Zakładka do książki, która sobie chyba zrobie, tak mi się podoba .

piątek, 13 grudnia 2013

Frywolitkowe osiągnięcie :)

Po pierwszej wprawce , przyszla kolej na zmierzenie się z celem jaki sobie obrałam.
Okrutnie wymęczona, po wielokrotnych próbach, poprawkach, litrach potu i jadu, wreszcie skończyłam!
Ta technika wymaga ciągłej uwagi, bardzo łatwo sie pomylić , a potem nie ma odwrotu i albo robótka do kosza, albo do przeróbki, ale na to jestem jeszcze za cienka .
Mam niesamowitą satysfakcję, ale kto kiedyś osiągnął swój cel, wie o czym mówię .
Z rozpędu poczyniłam aniołka, którego podziwiałam u znajomej na jednym ze spotkań robotkowych. Nie pojmuję dlaczego myle się notorycznie i nazywam go bałwankiem ;)


wtorek, 10 grudnia 2013

Pięć srok za ogon

Czasem dopada mnie niemoc.  Dzieje sie to zazwyczaj gdy wezmę na siebie zbyt dużo i nie wiem w jakiej kolejności  mam wykonywać zadania, które sobie zadałam.
Tak, tak, teraz tez było duzo, właśnie zaczęłam wychodzić na prostą, zobaczymy na jak dlugo ;)
Pomiędzy koralikowymi bransoletkami, dopadła mnie wena sutaszowa :
Następnie poleciały wersje bransoletek :



Potem zmotywowana przez jedną wielbicielkę moich prac dokończyłam inne sutasze

:


poniedziałek, 18 listopada 2013

Jestem baaardzo szczęśliwa !
Już dawno odkryłam koronkę frywolitkową , zamarzyłam sobie nauczyć się jej. Najpierw sama, z internetem za pan-brat, moja cierpliwość została wystawiona na niezłą próbę. Do czasu, aż wybrałam się na spotkanie robótkowe, na które natrafiłam na Facebooku. Tam spotkalam osoby pełne pasji i umiejętności, gotowe dzielić się wszystkim co potrafią. Poznałam Kasię <3 , kogoś o fantastycznym usposobieniu, z cierpliwością godną posągu, a na dodatek umiejętnością nauczania innych. To ona wprowadziła mnie w tajniki frywolitki i prowadzi nadal, bo przede mną długa droga. Dzisiaj chcę się pochwalić moją pierwszą, małą rzeczą zrobioną osobiście od początku do końca. Kasiu, jeszcze raz dziękuję :D

Szaleństwo koralikowe trwa, na dobre mnie wzięło.  Coś mnie tknęło i zmieniłam czcionkę logo na zdjęciach, myślę, ze jest lepiej :)



środa, 13 listopada 2013

Do mojego ogródka zawitała sówka .
Ostatnio modna w każdej mozliwej sferze robótkowej, spróbowalam i ja.